Oj, bardzo ostatnio zaniedbałam bloga… Tyle się u mnie dzieje a ja ze zmęczenia nawet nie mam czasu pisać. Czy wspominałam w ogóle, że rozpoczęłam studia na AE? I że wciąż pracuję w McD? I że mam już w swoim pokoju akwarium i kilka rybek? Nie mam dla siebie już dnia wolnego, a przez pracę do 24 ciągle chodzę nie wyspana. Zasypiam w autobusach, pociągu, na wykładach i ćwiczeniach, nad książką i talerzem zupy, nawet z kubkiem kawy w ręce. Zawsze mi się wydawało, że ludzie mówiący, że nie mają czasu na miłość mają nie po kolei w głowie. A ostatnio zaczynam dochodzić do wniosku, że też można mnie do nich zaliczyć. Bo albo mam zajęcia lub jestem w pracy, albo M. siedzi w Rybniku, albo jak już obydwoje mamy czas to jestem zbyt zmęczona żeby się spotkać. Ale nie damy się, i to przetrwamy. A czy nie myślę o zmianie trybu życia? Myślę cały czas. I wiem, że za nic w świecie bym tego nie zrobiła.
Rybki
Z M. mamy nowe zajęcie. Wreszcie udało nam się ząłożyć akwaruim i teraz z pasją się nim zajmujemy. Powoli je zarybiamy i nasze akwarium coraz bardziej cieszy oczy. Ostatni tez prawie o niczym innym nie rozmawiamy, jak tylko o rybkach. Wreszcie mamy coś, co możemy robic razem
Pięć dni z M.
To był naprawdę piękny tydzień. Tak akurat się złożyło, że nasze rodziny postanowiły wyjechać w tym samym terminie i mieliśmy czas tylko dla siebie. Troszkę tylko szkoda, że nie mogliśmy tego czasu w pełni wykorzystać. Ja z powodu Maca, on – remontu. Dobrze nam było razem. Wspólne jedzenie, wieczorem oglądanie filmów. Ile taka zwykła codziennośc zyskuje, gdy w pobliżu jest ukochana osoba… Zwykłe gotowanie, sprzątanie, kąpiel stają się swego rodzaju rytuałem…
A teraz musiałam wrócić do siebie i będę mogła tylko wspominać… i czekać na kolejną taką okazję…