Z uśmiechem na twarzy

tak dla odmiany. Bo doszłam do wniosku, że zamartwianie się i marudzenie w niczym mi nie pomoże, ani niczego nie zmieni. Więc teraz towarzyszą mi uśmiechnięte myśli i nie daję się sprowokować wielkiej, czarnej i włochatej chandrze która tylko czeka i wysuwa swoje długie macki aby znowu mnie schwytać w swoje sidła.

Jedyne chwile w których uśmiech znika z mojej twarzy to te, w których rozmawiam z tatą. Dzieje się tak na skutek usilnego zaciskania zębów i nieustannego gryzienia się w język aby pozostać głuchą na jego złośliwe i prostackie zaczepki.

Nieustannie wmawiam sobie że jestem wartościową osobą i to, że wyleciałam ze studiów i wciąż nie pracuję (to akurat mnie dobija), nie może mieć żadnego wpływu na moją samoocenę (choć ma ogromny) i tata nie ma racji mówiąc mi kilka razy dziennie jak bardzo jestem beznadziejna.

Byłam w spontanicznej spowiedzi, chociaż postawiłam już na sobie samej krzyżyk, że chrześcijanka i katoliczka ze mnie do dupy. Czasami jakiś przypadek sprawia, że człowiek akurat przechodzi obok kościoła, akurat zechce mu się do niego zajrzeć i akurat odbywa się w nim spowiedź. Więc stanęłam do tej kolejki w której stałam potem pokornie czterdzieści minut, powiedziałam księdzu co miałam powiedzieć, że nie widzę sensu w swoim życiu, w tym jak ono wygląda ani w tym, co robię. Że straciłam cała swoją wiarę i nie mam pomysłu na dalsze swoje życie. Jako pokutę musiałam się uśmiechnąć do 10 osób…

W sumie nie da się opisać tego co poczułam jak odeszłam od tych kratek… Całe zło jakiego się dopuszczałam w ostatnich miesiącach, wszystko co ostatnio robiłam, a co można określić jako ostrą jazdę bez trzymanki, zostało przekreślone w zamian za 10 uśmiechów…

Przyznam się bez bicia, że się popłakałam… Bo dawno nie doświadczyłam takiej ulgi… I do tego właśnie tęskniła moja dusza, do tego chciała wrócić…

Wróciłam i nie mam zamiaru znowu tego zepsuć. Teraz nie mam wyjścia i muszę pracować nad sobą, wykorzeniając to wielkie lenistwo jakie się we mnie w ostatnich czasach zalęgło. Iść przez życie z uśmiechem na twarzy.

There are no comments on this post.

Dodaj komentarz