Moje pomysły na ślub
czwartek, 1 Grudzień 2011
To będzie długa notka na temat tego co i jak sobie wymarzyłam. Ostatnio zaczęłam się odchudzać i idzie mi całkiem nieźle – doszłam już do 66 kg a mam zamiar schudnąć do 60 :) Ćwiczę przy tym i już na tyłku i udach widać różnicę – prawie całkowicie pozbyłam się już cellulitu. Obwody też idą w dół.
Po pierwsze moja sukienka – będzie biała – ta dam!

Po drugie: fryzura – ta dam! Nie widzi mi się welon ani woalka do tej sukni, wiec być może tylko kwiat wepnę we włosy.

bukiet – jeszcze nie zdecydowałam, ale ten mi się podoba :)

jeszcze muszę wymyślić makijaż (dwie wersje – bo jeszcze nie wiem czy pójdę w okularach czy też bez?), buty, biżuterię dostanę od rodziców, już wiem jaką. Długo walczyłam, bo bardzo podobają mi się perły, ale moi rodzice powiedzieli perłom stanowcze nie – ze względu na przesądy. A to jest rozsądny kompromis: opale. Też białe, też piękne. Tutaj w złocie i z cyrkoniami.

Więc tyle o mnie :) M. cały czas się zastanawia czy smoking, czy surdut, a może coś jeszcze innego? Bo garnituru nie założy.
No więc może teraz o wystroju kościoła. Kościół jest spory, jest neogotycki i jest ciemny. Ławki
ozdabiamy tak:
Materiał będzie troszkę dłuższy, żeby leżał na podłodze i wtedy na to układamy świeczki w szkle, coś podobnego jak tutaj:
A na ołtarz damy jakiś biały bukiet, np taki:
I to tyle jeśli chodzi o kościół. Następnym razem napisze o sali weselnej .


