Jak ten czas leci…
wtorek, 1 Styczeń 2008
Nie mam kiedy siedzieć na kompie… Grudzień minął mi jak jeden dzień. Przepracowany, wymęczony, długi dzień… Święta odeszły już do wspomnień, Sylwester minął…
Wigilia klasowa, spotkanie z ludźmi których nie widziałam od siedmiu miesięcy, życzenia, łamanie się opłatkiem… Ludzie których poznałam w pracy, których życie nie jest usłane różami… Nie lubię przekonywać się jak bardzo potrafi być brutalne i niesprawiedliwe…
A tyle zła i nienawiści w ludziach… Każdy gdzieś się spieszy, nie wiadomo dokąd ani po co… Taki kompletny brak życzliwości… A ludzie są tacy samotni… Ta samotność aż krzyczy w ich oczach… Bezradność…
Rozejrzyj się na ulicy… Jak niewielu ludzi się uśmiecha… Idzie rodzina na spacer… Dzieci chcą pobiegać, rodzice je szarpią za kurtki, żeby były grzeczne (grzeczne, spokojne dziecko? to nienaturalne…) wrzeszczą na siebie nawzajem… Jak można być szczęśliwym gdy nawet we własnej rodzinie nie ma się oparcia? Gdzie się gubi to, co połączyło tych ludzi?
Każdy za czymś goni… A co może dać nam szczęście?
Niespokojne jest moje serce dopóki nie spocznie w Tobie…
Nie o tym chciałam napisać.
Trudno.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Zajęta
sobota, 10 Marzec 2007
Przepraszam że nie odwiedzam waszych blogów, ale nie mam dostępu do netu, teraz jestem u M. i tylko dlatego mogę pisać tą notkę…
Będę miała pokój! =D Tata zaczął go sprzątać, a ja mu sumiennie pomagam. Kiedy mu nie pomagam – uczę się i tym sposobem mogę sie u M. pojawiać tylko raz w tygodniu…
Ogólnie dużo się u mnie dzieje, ale nie mogę się rozpisywać, bo moje Kochanie za wszelką cenę próbuje mnie odciągnąć od tego monitora… ;-)
Mam nadzieję, że za niedługo będę miała już neta i wtedy poodwiedzam wasze blogi i napiszę coś więcej….
Rozmyślania
czwartek, 21 Wrzesień 2006
…Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
które bije, coraz prędzej, goręcej…
(Michał Bajor, “Nie chcę więcej”)
Ostatnio bardzo go polubiłam… Jego piosenki sa takie ciepłe, mają taki piękny tekst i melodię… Tak przyjemnie jest włączyć jego płytę, usiąść z herbatą i słuchać, i myśleć…
Tak sobie przypominam to, co ostatnio się zdarzyło… Minione dni i chwile… Niektóre takie piekne, co niosą radość i spokój gdy się o nich myśli… I inne, które dobrze, że się już skończyły… Wszystko co mnie spotkało sprawiło, że jestem taka jaka jestem, a więc było potrzbne… Żadna chwila nie jest bezowocna… Ot, choćby takie zwykłe spotkania z ludźmi na ulicy… Siędzę sobie na przystanku, a tu taka starsza babcia podchodzi do mnie i zaczyna mi się zwierzać, że jest po trzech wylewach, że cięzko jest jej chodzić… Że nie miała dzieci i została całkiem sama, i nudzi się w domu (bo ile mozna telewizji oglądać?) i dlatego rozmawia z ludźmi spotkanymi na ulicy… Taka miła, serdeczna staruszka… Porozmawiałyśmy chwilkę, może dałoby radę i dłużej, ale autobus przyjechał i musiałam jechać załatwiać jakies sprawy… Niby nic takiego, a takie rzeczy bardzo ubogacają… Wiele uczą, przede wszystkim otwartości na innych ludzi… Tego, ze nie można oceniać po pozorach… Empatii… Było jeszcze kilka takich spotkań… Zachowuję je w pamięci jak najcenniejsze pamiątki… Może ktoś machnie na coś takiego ręką, że to nieważne, że to przypadek… A dla mnie to nie jest przypadek… Ktoś sprawił, że spotkałyśmy się i mogłysmy sobie pomóc….
I ten sam Ktoś postawił M. na mojej drodze… =)
Plan szatana
środa, 17 Maj 2006
Szatan zwołał światową konferencję upadłych aniołów. W mowie wstępnej powiedział: “Nie możemy zabronić chrześcijanom chodzić na liturgię. Nie możemy też zabrać im Pisma Świętego. Nie możemy też oddzielić ich od wartości, ale musimy zrobić coś innego. Musimy im przeszkodzić w tworzeniu relacji z Chrystusem. Kiedy je nawiązują nasza władza nad nimi będzie zniszczona. Dlatego pozwólmy im chodzić do Kościoła, nie zabierajmy im ich konserwatywnego stylu życia. Ale zamierzmy się na ich czas, tak aby nie mogli przeżywać bliskości Chrystusa….
…Cel ten najlepiej osiągniemy tym, że będziemy im przeszkadzać być sam na sam z Nim, towarzysząc ludziom przez cały dzień.”
“Ale jak to zrobimy?” wołały demony.
“Zajmujcie ich błahostkami korzystajać ze wszelkich trików” odpowiedział. “Wabcie ich aby ciągle wydawali, wydawali i wydawali a następni pożyczali i pożyczali. Zapychajcie ich skrytki reklamami, ofertami i promocjami. Podsuwajcie im darmowe promocje, niepotrzebne usługi i fałszywe nadzieje. Niech pieniądze będą zawsze pierwsze!
Przekonajcie kobiety aby nie miały dzieci, pracowały i stawiały karierę na pierwszym miejscu. Niech małżonkowie ich pracują 6-7 dni w tygodniu po 10 godzin. Niech nie spędzają czasu z dziećmi. Ich rodziny będą się rozpadać, a domy przestaną być bezpiecznym azylem. Drażnijcie ich zmysły aby nie mogli przysłuchiwać się cichemu głosowi Słowa Bożego. Niech nauczą się mieć włączone radio, aby słuchali muzyki gdy prowadzą samochód. Przekonajcie ich, żeby zawsze mieli włączony telewizor, video, komputer czy wieżę. To wszystko ich zagłuszy. Nie będą jedni słuchać drugich i rozbije się ich jedność z Chrystusem.
Zapełnijcie ich domy gazetami, bombardujcie wiadomościam przez 24 godziny. Postarajcie się o ich weekendy. Niech wracają do pracy zmęczeni i nieprzygotowani do niej. Niech nie mają czasu na przyrodę, aby przypadkiem nie myśleli o Bożych cudach. Dajcie im chleba i igrzysk! Niech podburzają ich mecze, zagłuszają koncerty, niech tracą czas przy filmach.
Nie zapomnijcie o billboardach na ulicach. Nie zostawiajcie ich samych na urlopie. Wysyłajcie ich w egzotyczne miejsca, do parków rozrywki. Byle się bawili i bawili.
A kiedy się zejdą niech górują plotki ze świata. Grajcie im na nerwach. Niech biorą udział w konkursach i programach. Dajcie im tysiące powodów , dobrych powodów, aby nie mieli czasu na modlitwę i nasłuchiwanie Słów Bożych. “
Konferencja skończyła się. Demony odeszły pełnić swoje zadania. I chrześcijanie zaczęli organizować organizacje i organizacje przeciw organizacjom i zaprojektowali im czas aby nie mieli go ani dla Boga ani dla rodziny i aby biegali z jednej pracy do drugiej.
Czy plan diabła się powiódł?
Zaraz wychodzę
czwartek, 5 Styczeń 2006
na kurs tańca… =) tzn nie tak zaraz, bo za jakieś 20 minut… Ale ten czas się dłuży… Już drugą godzinę czekam aż będę mogła wyjść… Jak to jest, kiedy człowiekowi brakuje czasu to wydaje się, że leci on jeszcze szybciej… A jak ma dużo wolnego czas, i się nudzi, to każda minuta wydaje się jak pół godziny… To niesprawiedliwe… I tak chodzę sobie z kąta w kąt i czekam aż będę mogła wyjść… Już tylko 12 minut… 11… Schodzę z kompa, bo jeszcze się spóźnię =P