Ewa

piątek, 15 Luty 2008

Akt stworzenia jest wielkim dziełem sztuki i wszystkie dzieła, które powstały później, pozostają echem oryginału. Jak się owo dzieło rozwijało i gdzie osiągnęło swój punkt kulminacyjny, są to tajemnice warte odkrycia. Nigdy tego nie pojmiemy kobiet, dopóki tego nie zrozumiemy. Scena zaczyna się w ciemnościach.

Ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami

Moment wstrzymania oddechu w ciemności przed pierwszymi dźwiękami wielkiej symfonii lub koncertu, sztuki lub epickiego filmu. Wszystko jest bezkształtne, puste ciemnie. Wtedy przemawia głos.

“Niech się stanie światłość!”

I nagle staje się światło, czyste, wspaniałe światło. Jego blask pozwoli nam zobaczyć, co się teraz rozwinie. Głos mówi znowu i znowu.

“Niechaj powstanie sklepienie niebieskie w środku wód i niech ono oddzieli jedne wody od drugich!”

“Niech zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!”

Akt stwórczy w początkowym stadium zaczyna się jak każde wielkie dzieło sztuki – od nieobrobionego bloku kamienia albo bryły gliny, roboczego szkicu, czystego arkusza nutowego. “Bezkształtny i pusty”. Następnie Bóg zaczyna nadawać postać surowemu materiałowi, który stworzył, jak artysta pracujący nad kamieniem, szkicem, lub leżącą przed nim poliniowaną kartką. Światłość i ciemność, niebo i ziemia, ląd i morze – zaczynają nabierać kształtu. Z pasją i błyskotliwością stwórca pracuje wielkimi, imponującymi ruchami w ogromnej skali. Wielkie strefy sa wyodrębniane jedna od drugiej i ustalane. Następnie wraca do nich ponownie i w drugim podejściu zaczyna je wypełniać kolorem, detalami i subtelnymi liniami.

“Niech ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące (…) owoce…”

“Niech powstaną ciała niebieskie świecące na sklepieniu nieba…”

“Niech się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią…”

Powstały lasy i łąki. Tulipany i sosny, mchem pokryły się kamienie. I zauważ – arcydzieło staje się coraz bardziej złożone, coraz bardziej gruntowne. Bóg wypełnia nocne niebo tysiącami miliardów gwiazd, nadaje im nazwy i rozmieszcza w konstelacjach. Otwiera nad ziemią swoją dłoń i pojawiają się zwierzęta. Krocie ptaków wszystkich kształtów i wielkości, wyśpiewujących różne pieśni, rozwija skrzydła – jastrzębie, czaple, pelikany. Wszelakie morskie stworzenia wskakują do morza – wieloryby, delfiny, ryby o tysiącu kolorów i kształtów. Konie, gazele i bizony pędzą przez równiny niczym wiatr. To jest bardziej zdumiewające niż możemy sobie wyobrazić.

Od wody i skały do owocu granatu y róży, do leoparda i słowika, dzieło jest coraz piękniejsze. Fabuła komplikuje się, symfonia rozbudowuje i narasta, wyżej i wyżej, ku kulminacji. Z nieba słychać głośne hurra. Wyłania się największe arcydzieło. To co kiedyś było bezkształtne i puste, teraz przepełnione jest życiem i kolorem, dźwiękiem i ruchem w tysiącach odmian. Bardzo ważne, zwróć uwagę, że każde stworzenie jest coraz bardziej skomplikowane, wspaniałe i tajemnicze niż poprzednie.

Wtedy nastąpiło coś naprawdę zdumiewającego.

Bóg umieścił na ziemi swój własny obraz. Stworzył istotę podobna do siebie. Stworzył syna.

Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

Dochodził koniec szóstego dnia, koniec wielkiego dzieła Stworzenia, gdy pojawił się Adam, obraz Boga, triumf Jego pracy. On jedyny jest niewątpliwym synem Boga. Nic ze stworzenia nawet w przybliżeniu go nie przypomina. Wyobraź sobie Dawida Michała Anioła. Jest… wspaniały. Rzeczywiście, wydaje się skończonym dziełem sztuki. a jednak Mistrz mówi, że coś jeszcze nie jest dobrze, coś jest nie w porządku. Czegoś brakuje… i tym czymś jest Ewa.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę (…) przyprowadził ją do mężczyzny…

Ona jest kulminacją, zakończeniem niezwykłej pracy Boga. Kobieta.W ostatnim rozkwicie następuje koniec procesu stwórczego, kończy się nie na Adamie, ale na Ewie. Ona jest finalnym muśnięciem Mistrza. Ewa… zapiera dech w piersiach.

Znając sposób, w jakim rozwijało się stworzenie świata, jak powstawały coraz doskonalsze i doskonalsze dzieła, czy możemy mieć jakiekolwiek wątpliwości, że Ewa jest ukoronowaniem stworzenia? A nie późniejszym uzupełnieniem. Nie ładnym dodatkiem. Ona jest finalnym dotknięciem Boga, jego piece de resistane. Ona wypełnia na świecie miejsce którego nikt ani nic nie może wypełnić….

(John & Stasi Eldredge, “Urzekająca”)

Dzień Kobiet

wtorek, 14 Marzec 2006

Jak był Dzień Kobiet to chorowałam sobie i  dopiero dzisiaj poszłam do szkoły… A faceci z klasy… No po prostu strasznie zyskali w moich oczach, wprawdzie mnie nie było, jak “obchodzili” te święto, ale mimo to… Napisali wiersz na naszą cześć =) Do tego dołączyli swoje i nasze zdjęcia =) i jeszcze do tego piękny hiacynt =D Ja po prostu się wzruszyłam, jak to dostałam =) I nie mogę, po prostu nie mogę oprzeć się temu, żebu tu nie przepisać tego wiersza =)

Czy Bóg wiedział co robi stwarzając Kobietę?
Czy Bóg czuł jakie będą tego konsekwencje?
Czy zastanowił się chociaż przez chwilę?

Jednak stworzył i dał życie
Stworzył bestię niebezpieczną
Która w całym swoim bycie
Nam zagadką jest odwieczną

Namiesza w głowie
Serce zagarnie
Po jednym jej słowie
Wzdychasz tak marnie

Oto odwieczne prawa przed wami
Oto niewielka część tajemnicy
Jej zapach – słodka woń konwalii
Jej wzrok – jak pełnej wdzięku lwicy

I choćbyś pytał każdego
I choćbyś błądził całe swoje życie
Zrozumieć nie przyjdzie ci tego
Bo myśl znów zniknie o świcie.

=D

Być kobietą, być kobietą… =*

niedziela, 15 Styczeń 2006

Wczoraj była u mnie kolęda =) I był x Sławek. Ja po prostu w kościach czułam że to on przyjdzie do nas, od razu jak się obudziłam. Tak bardzo się stresowałam, ze będzie się pytał o to czy wciąż chcę iść do zakonu… Oczywiście już mi to przeszło, ale bardzo się bałam że o to zapyta… Wtedy nic o moich planach nie mówiłam rodzicom, lekko by to nimi wstrząsnęło =) Nie wiem czy mnie nie poznał czy wiedział, że o takich rzeczach nie mówi się rodzicom od razu, w każdym razie nic nie mówił na ten temat. I dobrze. To już zamknięty rozdział, wiem, że tam się nie nadaję =) To była chęć ucieczki przed światem albo rodzaj ofiary, poświęcenia się Bogu niż powołanie. Było, minęło, nieważne. =)

Lubię być kobietą. Cieszę się, że nią jestem. Nie rorumiem tych osób, które uparcie twierdzą, że wolałyby być facetami… Ja wolę być dziewczyną (No może oprócz tych paru dni w miesiącu… =P), lubię jak ludzie uważają mnie najpierw za bezbronna i delikatną a potem mogę im udowodnić że tak nie zawsze jest… Cieszę się ze przysługuje mi “prawo” do bycia nieporadną życiowo, cieszę się, jak M. się mną opiekuje, czasami aż do przesady… Nie chciałabym być facetem… Nie mogłabym płakać ani twierdzić że łzawe melodramaty są fajne, nie mogłabym wszystkich nieszczęść zwalać na okres… Mogę nie mieć na cos ochoty albo wręcz przeciwnie – uprzeć się na coś a ludzie to rozumieją. Czego chciec więcej? ;-D

Myśli o kobietach

niedziela, 18 Grudzień 2005

Kobieta nie musi stawać się kopią mężczyzny, aby być szczęśliwą.

Dojrzała kobieta to natchnienie dla mężczyzn i błogosławieństwo dla ludzkości.

Jezus pomaga kobietom dorastać do ich geniuszu, a mężczyzn uczy patrzenia na kobiety z miłością i szacunkiem.

Kobieta czysta sprawia, że mężczyźnie nie traktują jej jak rzecz, jakiej się pożąda, lecz jak osobę, którą się kocha.

W oparciu o więź z tatą, córka tworzy sobie wyobrażenie o mężczyznach i o sposobach kontaktowania się z nimi.

…miłość bez seksualności wystarczy do szczęścia, ale seksualność bez miłości nie da szczęścia nikomu.

Szatan zaatakował najpierw Ewę, gdyż trudno jest pokonać mężczyznę, który żyje w obecności szlachetnej i szczęśliwej kobiety

Kobieta przyprowadza do Boga (…) tych, których kocha.

Bóg wyraża swoją obecność na ziemi poprzez miłość macierzyńską i kobieca troskę o człowieka.

Gdy kapłani i inni mężczyźni nie doceniają obecności kobiety w Kościele, to najbardziej tracą na tym oni sami.

Mądra matka pomaga synowi dorastać do takich postaw, jakie chciałaby widzieć u własnego męża.

(Fragmenty pochodzą z książeczki “Jak wygrać kobiecość? Instrukcja obsługi” Marka Dziewieckiego, wydana przez wydawnictwo Świętego Pawła)

Podsumowując: “Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły” (Prz 31, 10)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.