Zabiegana

wtorek, 12 Czerwiec 2007

chciałam pracować, żeby urządzić sobie mój pokój i zarobić trochę na studia i chyba nic z tego nie wyjdzie… Babcię ostatnio bardzo nogi bolą i nic nie wskazuje na to, żeby miało jej przejść… Więc muszę się opiekować kuzynem, do tej pory to ona to robiła…

Wprawdzie ja uwielbiam mojego kuzyna i bardzo lubię się nim zajmować ale nie dzień w dzień… Poza tym, jak tak sobie z nim się bawię to nie mam z tego nic, nie mogę pracować a za to pieniędzy też nie dostanę…

dzisiejszy dzień był na przykład bardzo interesujący: rano o wpół do dziewiątej wyszłam z domu, pojechałam do sanepidu (żeby wyrobić książeczkę), potem do szkoły (żeby odebrać w końcu moje świadectwo – wciąż go nie mam :/ ) potem byłam na zakupach, o 12 już byłam w domu, obrałam ziemniaki, puściłam pranie, poszłam po Filipa do przedszkola, zjadłam obiad u babci, powiesiłam pranie, pojechałam z kuzynem do McDonald’u i pooglądać zwierzątka w sklepie zoologicznym i dopiero godzinę temu wróciłam i pierwsze co usłyszałam to że muszę w kwiatkach popielić… Więc zrobiłam sobie chwilkę przerwy i już schodzę… ech…

Dialog prawdziwy

środa, 9 Maj 2007

Idziemy sobie z siostrą i kuzynkiem (5 lat) do parku. Widzimy, że jakaś dziewczynka stłukła sobie kolano.
Ania:
Popatrz, widzisz jak sobie dziewczynka potłukła kolanko?
Filip:
Widzę. A wiesz że Michał też miał ranę na nodze?
Ania:
Tak?
Filip:
Tak. A wiesz co mu pomagało na tą ranę?
Ania:
No co?
Filip:
Ryż z jabłkami.

Trzy sprawy

wtorek, 11 Lipiec 2006

Pojadę na rekolekcje! =D =D =D Po prostu nie mogę w to uwierzyć, odkąd przyjechałam z obozu wędrownego toczę o to batalię i byłam pewna że już nic z tego nie wyjdzie… Ciągle jakieś wymówki, itp… No i poprosiłam tatę, żeby powiedział coś konkretnego, tak albo nie. No to on powiedział: nie. No i miałam już wyjść z pokoju, a tata: albo wiesz co… Jedź sobie… Normalnie osłupiałam, coś takiego pierwszy raz mu się zdarzyło. Chyba tam na górze Komuś bardzo zależało, żebym pojechała =) I już wypełniłam zgłoszenie, jutro zaraz z rana idę je wysłać. Ach, jaka jestem szczęśliwa z tego powodu! =D

Mam rewelacyjnego kuzyna. Dzisiaj jak zwykle popisywał się co to on nie umie, no i pytam się go: umiesz chodzić na paluszkach? A on na to: No pewnie! Nawet na tym małym! Jak ja to usłyszałam, to wybuchnęłam takim śmiechem, ze aż mi łezki poleciały, naprawdę. Małe dzieci są super, czemu ja mam tylko jednego kuzyna?

Martwię się przez M. … Jak przez kilka dni smsowaliśmy, to teraz znowu nie mam od niego znaku zycia… Probowałam zadzwonic do niego ale od razu włączyła się niemiecka poczta głosowa… Już nie mówię o tym, że za 2 s zżarło mi 2,69… Po prostu się martwię, czy mu się nic nie stało… Ja wiem, że moze po prostu nie ma kasy, może zgubił ta komórkę, ale może stało mu się cos złego??? Cały czas wysyłam do niego smsy i cisza… =(

Filip

poniedziałek, 10 Październik 2005

Tak bardzo lubię swojego kuzyna =) No po prostu kapitalne dziecko, teraz się rozchorowało i zamiast w przedszkolu siedzi u nas w domu =) No i mam okazje się z nim częściej bawić.
Rany, jak ja kocham dzieci! Sama chciałabym mieć =)

“Jest coś takiego w dziecku, co winno się odnaleźć we wszystkih ludziach, jeżeli mają wejść do Królestwa Niebieskiego. Niebo jest dla tych, którzy są tak prości jak dzieci, tak pełni awierzenia jak one, tak pełni dobroci i cystości. Tylko tacy mogą odnaleźć w Bogu swojego Ojca” Jan Paweł II

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.